Edycja zdjęć



Chilly Gonzales

Jednym z największych mitów, jaki został wykreowany wokół fotografii, jest powszechne przekonanie, że fotografia jest wiernym odzwierciedleniem rzeczywistości. Jej kopią 1:1. Autorami tego zaszczepionego nam za pomocą reklam przekonania są producenci aparatów, obiektywów a wcześniej materiałów światłoczułych, czyli popularnych klisz. Tymczasem jest to tylko część prawdy, czyli kłamstwo. Prawda jest taka, że zdjęcie zawsze i bez wyjątku jest tylko pewną interpretacją rzeczywistości. Fundamentalnych różnic między naszym spostrzeganiem a fotografią jest 4. Niech wspomnę tylko o głębi ostrości, która w naszym widzeniu praktycznie nie występuje, czy zamrożeniu ruchu. Dołóżmy do tego kompletnie inną zdolność do postrzegania kontrastu (konkretnie do jego przenoszenia) i widzenie kolorów, a mamy całkiem pokaźną listę zmiennych. A to nie koniec. Wyświetlanie zdjęć na różnego rodzaju typach wyświetlaczy z różnymi ustawieniami, powoduje że te same zdjęcia, na każdym będą wyglądały inaczej. W przypadku odbitek papierowych tylko trochę jest lepiej. O jakim wiernym odwzorowaniu rzeczywistości w reklamach mowa? Brak świadomości tych różnic między naszym a fotograficznym widzeniem jest źródłem wielu rozczarowań, zniechęceń do fotografii. Dla ludzi kreatywnych, są one źródłem potencjału twórczego tej sztuki.


Kolejnym źródłem kreatywności, czyli dalszego interpretowania rzeczywistości, jest proces obróbki zdjęć. Od zarania fotografii edycja zdjęć jest nierozerwalnym elementem ich powstawania. Jest wręcz wpisana w jej istotę. Już samo wywoływanie materiału światłoczułego było ingerencją w pierwotny stan zdjęcia. Takiego, jakie powstało w momencie naświetlania się elementu światłoczułego. Zmiana czasu wywoływania przekładała się na ekspozycję kliszy. Zmieniając odczynniki chemiczne, można było manipulować kontrastem czy fakturą obrazu (drobne / grube ziarno). To nie koniec możliwości jakimi dysponowali pierwotni fotografowie. Proces tworzenia odbitki, czyli naświetlania papieru przez wywołaną kliszę, dawał jeszcze większe możliwości wpływania na ostateczny kształt zdjęcia. Najbliżej ideału surowego zdjęcia, nieobrobionego były, są fotografie diapozytywowe, znane jako slajdy czy przeźrocza. Najbliższe nie znaczy bliskie. Podsumowując, retusz zdjęcia, fotomontaż, czy HDR-y, są niemal tak stare jak fotografia.


W dobie fotografii cyfrowej, zapisując zdjęcia w formacie .JPG, edycję zdjęcia powierzamy automatyce aparatu. Istotną część procesu twórczego cedujemy na mikroprocesor wbudowany w aparat. Wcześniej robił to za nas laborant wywołujący klisze i robiący odbitki. Niegdyś prawdziwi fotografowie sami wywoływali klisze i robili odbitki, dziś zapisują zdjęcia w RAW-ach, by po nadaniu im ostatecznego sznytu, “wywołać” je do JPG-a. Niemniej i zdjęcia zapisane w formacie JPG można edytować, choć często (nie zawsze) kosztem utraty jakości, i w mniejszym zakresie niż w przypadku RAW-ów, ale jednak. Każdemu, kto chce się uczyć fotografii, gorąco i szczerze polecam obrabiać swoje zdjęcia bez względu w jakim formacie je zapisuje. Przemawiają za tym dwa argumenty.


1/2 argumentu pierwszego

Dobre zdjęcia mogą być jeszcze lepsze.


Druga 1/2 argumentu pierwszego

Na pierwszy rzut oka nieudane zdjęcie można uratować. Ba, czasem uczynić bardzo dobrym. Dużych zmian można dokonać w obrębie, kompozycji (kadrowanie), kolorystyki zdjęcia oraz jego ekspozycji. Zdjęcie niedoświetlone o 2-3EV (to bardzo dużo!) i zapisane w RAW-ie, z łatwością da się “wyciągnąć” do prawidłowej ekspozycji.


Argument drugi:

Edycja wymusza obcowanie ze swoimi zdjęciami oraz zmusza do bardziej krytycznej selekcji. Jedno i drugie bezcenne. Konieczność angażowania czasu do postprodukcji swoich zdjęć mobilizuje do wykonywania ich mniej, za to bardziej przemyślanych. Nie sposób uczyć się fotografii, nie analizując wykonywanych zdjęć. Nie poddając ich krytycznej ocenie i nie wyciągając wniosków z błędów i sukcesów.


Aplikacje do edycji zdjęć

Jest ich od groma i ciut ciut. Nie testowałem i nie znam większości z nich, więc mogę tylko polecić te z których ja korzystam, gdyż sprawdzają się wyśmienicie. Czego chcieć więcej.


Photoshop i jego rozszerzenie Camera RAW.

To mój podstawowy program do edycji zdjęć. Jak sama nazwa sugeruje, za jego pomocą można wywoływać pliki zdjęć zapisane w formacie RAW, ale z JPG-ami, radzi sobie równie dobrze. To rozszerzenie, które jest fabrycznie implementowane w Photoshopie. Jest ono właściwie kompletnym narzędziem do edycji zdjęć. Cenię je sobie za prostotę obsługi i możliwość edytowania wielu zdjęć jednocześnie. Przy masowej obróbce, jak np. fotoreportaż ślubny, to trudna do przecenienia opcja. Owszem, każdemu zdjęciu staram się nadać indywidualny sznyt, każdemu poświęcam uwagę, ale fotoreportaż ma to do siebie, że wiele zdjęć robionych jest w identycznych warunkach, a to oznacza że przynajmniej część wprowadzanych zmian jest taka sama. Najnowsza wersja tego programy, Photoshop CC ma jedną wadę. Jest płatna i to co miesiąc. W dłuższej perspektywie korzystania czyni go relatywnie drogim. Z drugiej strony zaletą systemu abonamentowego jest, relatywnie niski koszt subskrypcji. W planie rocznym opłata miesięczna to około 50 zł (12,29 euro). Wcześniejsze wersje kosztowały kilka tysięcy złotych. Dla większości amatorów, była to cena zaporowa. By wydać te same pieniądze w systemie abonamentowym, trzeba korzystać zeń przez około 7 lat. Jeśli wziąć pod uwagę, że w tym najtańszym planie można zainstalować program na dwóch komputerach (dwóch użytkowników), to koszt korzystania z najlepszego z możliwych programu do edycji zdjęć, zaczyna być wręcz symboliczny. Wystarczy znaleźć drugą chętną do korzystania osobą. Inną istotną zaletą aktualnego modelu sprzedaży PS jest bezpłatny, natychmiastowy dostęp wszelkich aktualizacji. Wcześniej były one płatne i to niemało. Ma to szczególne znaczenie gdy korzysta się z najnowszych modeli aparatów. Po prostu RAW-y z nowych modeli są nieobsługiwane w starszych wersjach programu. Ja póki co pracuję na wersji CS6. Wszystkie moje aparaty są sprzed 2015 roku, kiedy to ukazała się ostatnia aktualizacja wtyczki Camera RAW do tej wersji, więc nie mam problemów z ich edycją. Niemniej w perspektywie czasu i mnie czeka przesiadka na CC.


TUTAJ kupicie dostęp do Photoshopa CC.


SNS HDR

Używam go przede wszystkim do tworzenia HDR-ów i ku temu został ten program stworzony. Kilka lat temu gdy zainteresowałem się tą techniką, przeprowadziłem solidne przeszukanie Internetu w poszukiwaniu dobrego programu do ich tworzenia. Testowałem bezpłatne propozycje i te za grubą kasę. Biorąc pod uwagę stosunek ceny do możliwości, jakości wykonania i łatwości obsługi, SNS HDR nokautował konkurencję. Przez te lata nie wymyślono na nowo koła w zakresie tworzenia HDR-ów, a program doczekał się aktualizacji, która jeszcze bardziej zwiększyła jego możliwości m.in. pozwalając na pracę na warstwach. Co ważne doskonale sprawdza się do obróbki RAW-ów, oferując w tym zakresie podobne możliwości i prostotę obsługi co Photoshop Camera RAW. Podobne nie znaczy takie same. Najważniejszą różnicą jest brak możliwości jednoczesnej edycji wielu zdjęć. Jest już natomiast możliwość zapisywania presetów, czyli wszystkich “ustawień” zdjęcia. Po wczytaniu kolejnego podobnego, wystarczy zastosować taki preset i zapisać zdjęcie. Dla mnie ma też znaczenie, że jest to polski program, stworzony przez polskiego programistę. Jeśli mam wybierać pomiędzy dwoma porównywalnymi produktami, to zawsze wybieram ten, za którego zakup pieniądze zostaną w Polsce. Tak rozumiem patriotyzm. Koszt dożywotniej licencji + dostęp do bezpłatnych aktualizacji, to nieco ponad 120 zł (30 euro). Szczerze polecam tę aplikację jako alternatywę do Camera RAW. Dla uczących się fotografii, fakt że trzeba każde zdjęcie wczytywać osobno, jest tylko zaletą. Jak pisałem wyżej, będzie mobilizowało do rozstropniejszego posługiwania się spustem migawki oraz bardziej krytycznej selekcji.


TUTAJ kupicie program


SnapSeed - edycja na telefonie / tablecie

Odkrycie tej aplikacji było dla mnie swoistym WOW. Ma absolutnie wszystko, by nie tylko kompleksowo obrabiać zdjęcia, w tym RAW-y!, ale bogaty zestaw filtrów i nakładek stylizacyjnych. Jestem pod wrażeniem możliwości edycji jak i sposobu jej dokonywania. Prosto, łatwo i intuicyjnie a to wszystko za darmo. Cóż więcej trzeba?


STĄD pobierzecie aplikację na swój telefon


Jestem zdania, że w sztuce treść jest zawsze nadrzędna, ale zaniedbywanie formy jest nieporozumieniem, bo dopiero z połączenia przejmującej treści z doskonałą formą rodzi się dzieło. Jeśli chce się przestać focić a zacząć fotografować, edycja zdjęć jest nieunikniona. Ja wiem, że w tym szalonym pędzie życia, wygospodarować czas na selekcję i obróbkę swoich zdjęć, chwilami może być trudno, ale nie niemożliwe. To tylko kwestia motywacji i wiary w siebie.

44 wyświetlenia
  • Facebook - White Circle

© 2023 by Fundacja Społecznie Wrażliwi

www.spoleczniewrazliwi.pl