USTAWIAMY EKSPOZYCJĘ czyli jasność zdjęcia dla opornych :)

Kev Fox

Tradycyjnie zaczniemy od Smart Inspiracji.

Zachód Słońca nad Lublinem

Spis treści:

  1. Wprowadzenie

  2. O kontraście

  3. Korekta ekspozycji

  4. Tryby nastaw ekspozycji

  5. Opisówka


WPROWADZENIE

Od strony technicznej, ustawienie prawidłowej ekspozycji to punkt nr 1 na naszej liście czynności w drodze do dobrego zdjęcia. Zanim jednak podpowiem Ci, jakie masz możliwości oraz jak i kiedy je wykorzystywać, kilka słów o samej ekspozycji.


Jak zapewne pamiętacie z odcinka “Zrozumieć Fotografię”, ekspozycję należ rozumieć:

  • Jako czas, w którym element światłoczuły (matryca) jest eksponowany na działanie światła.

  • Jako konsekwencje tego aktu naświetlania, czyli obraz o określonej jasności. W tym kontekście będziemy się posługiwać tym pojęciem najczęściej. Myślę o jasności zdjęcia, mówię o ekspozycji.


ZAPAMIĘTAJ Ekspozycja = jasność zdjęcia = poziom jego naświetlenia.


W ustaleniu prawidłowej ekspozycji pomocny jest światłomierz. W trybach automatycznych to on dobiera parametry ekspozycji, czas naświetlania (czas otwarcia migawki), przysłonę, ISO lub jeden z nich (w trybach półautomatycznych) według jakichś tam algorytmów. W trybie manualnym, podpowiada, ile brakuje Ci do prawidłowej ekspozycji oraz w którym kierunku masz podążać, by ją uzyskać. Najczęściej jest to w postaci tak zwanej drabinki, czyli prostej podziałki zaznaczonym zerem na środku oraz plusem na jednym końcu i minusem na drugim.


drabinka ekspozycji

Wszystko jest pięknie ładnie, gdyby kadr który chcemy uwiecznić na fotografii, jest równomiernie oświetlony. W takiej sytuacji, bez względu na to jakiego trybu pomiaru światła użyjemy, ani gdzie skierujemy punkty pomiarowe, szansa na uzyskanie prawidłowego naświetlenia wynosi 99%.

FOTO 1 i 2.

Z równomiernym oświetleniem mamy do czynienia najczęściej w sytuacji, w której fotografujemy z światłem tj. jego źródło mamy za plecami.


Sytuacja się nieco komplikuje, gdy nasz kadr nie jest jednorodny. Kiedy pojawia się kontrast. Brak świadomości tego zjawiska, a właściwie jednej z cech fizycznych światła, wiele zdjęć napsuło nieświadomym pstrykaczom. Dlatego zanim przejdę do omówienia trybów nastaw ekspozycji i sposobów pomiaru światła, koniecznie muszę Was zapoznać z pojęciem kontrastu.




O KONTRAŚCIE

Kontrast jest cudowny, fantastyczno-bombastyczny, jest wielkim sprzymierzeńcem fotografki i fotografa. Jest on jednym ze źródeł potencjału twórczego fotografii, wynikającym z faktu, iż na odwzorowanie kontrastu na zdjęciu, jest zupełnie inne od tego, jak my go postrzegamy. Kto kontroluje kontrast, tego zdjęcia mają +10 do fajności :)


Jednocześnie, obok nieostrości, jest on jedną z głównych przyczyn schrzanionych zdjęć. Przejawia się to w ten sposób, że główny obiekt na zdjęciu, jego treść jest bardzo niedoświetlona, albo prześwietlona. W skrajnych przypadkach, są to czarna lub białe, pozbawione szczegółów plamy. Nic fajnego :) W takich sytuacjach powiem, że element światłoczuły tj. matryca nie przeniosła kontrastu. Jego rozpiętość była zbyt duża, by odwzorować szczegóły zarówno w światłach jak i w cieniach. Tymczasem wystarczą dwa kliknięcia albo jeden przycisk + pokrętło i z paskudnego zdjęcia robi się akceptowalne - przynajmniej. Funkcję korekty ekspozycji uogólniając, ma każdy aparat. To dlaczego tak mało osób z niej korzysta? Bo kluczem do metamorfozy, jak ta poniżej, jest wiedza, który przycisk nacisnąć i jaką wartość zmiany wprowadzić. W tym przypadku + 1,5EV.

Zdjęcie 1: Od strony estetycznej, znaczące niedoświetlenie dużych obszarów zdjęcia nie dodaje mu uroku. Ciemność i szarość nie kojarzą się nam na ogół z niczym miłym. Rozpatrując od strony technicznej to zdjęcie, musimy stwierdzić, że jego treść ze względu na niedoświetlenie, jest mało czytelna. Co gorsza. Wyeksponowany został fragment policzka i pomiętej bluzki i to one w pierwszej kolejności przyciągają wzrok odbiorcy. Tak już jesteśmy skonstruowani, że jasność bardzo przyciąga naszą uwagę. Lgniemy do światła jak ćmy.

Zdjęcie 2: Przyznacie sami. Dużo lepiej. Przede wszystkim widać, kto na nim jest! Przecież właśnie po to zrobiłem to zdjęcie. Jasna, ciepła buzia na jasnym, zielonym tle również dobrze wygląda. Na poprzednim zdjęciu drugi plan jest niemal zupełnie nieczytelny. Tutaj jego nieostrość stała się atutem! Abrakadabra :) Uczcie się. To jedyna droga, by cieszyć się dobrymi zdjęciami.


ZAPAMIĘTAJ KONTRAST to jakakolwiek różnica jasności kadru. Różnica między najjaśniejszą a najciemniejszą jego partią nazywamy ROZPIĘTOŚCIĄ KONTRASTU. Inaczej: ROZPIĘTOŚCIĄ TONALNĄ.

Nas interesuje przede wszystkim to drugie pojęcie. Rozpiętość kontrastu, tonalna. Rzecz w tym, że dynamika tonalna ludzkiego wzroku jest znacząco większa niż elementów światłoczułych. To Wam teraz wytłumaczyłem co? :) Po ludzku brzmi to tak. Chodzi o to jak duża różnica jest między jasnymi a ciemnymi partiami zdjęcia. Ilukrotnie najciemniejszy punkt jest ciemniejszy od najjaśniejszego. To da się mierzyć i wyrażać w konkretnych wartościach. My do wykorzystywania kontrastu, jako środka wyrazu, nie potrzebujemy rzecz jasna znać tych wartości. Wystarczy, że będziemy mieć świadomość występowania tych różnic :) Jeśli one będą zbyt duże, jak w przypadku powyższych zdjęć, to nie ma innej opcji. Albo najciemniejsze partie kadru będą mocno niedoświetlone albo te najjaśniejsze będą prześwietlone. To my fotografowie nie automatyka wybiera, na którą partię kadru ustawiamy ekspozycję. To ja świadomie i z premedytacją raz mierzyłem, ile światła odbija się od oświetlonej części twarzy, a raz ile od zacienionej.


Cała trudność w opanowaniu kontrastu sprowadza się do tego, że my widzimy o wiele więcej, niż matryca jest w stanie zarejestrować. Ta różnica w jasności musi być naprawdę duża, abyśmy zaczęli zauważać kontrast. Dobrym przykładem jest, gdy wypatrujemy kogoś lub czegoś, patrząc w kierunku słońca, a okulary przeciwsłoneczne oddaliście przed chwilą bardziej potrzebującemu. Co wtedy odruchowo robimy? Daszek z ręki. Po co nam daszek? By odciął źródło światła z pola widzenia i rzucił tym samym cień na oczy. Co nam to dało. Tak jest! Bingo. Spadek kontrastu obserwowanej sceny.



ZAPAMIĘTAJ Każdy element światłoczuły ma ograniczoną zdolność do PRZENOSZENIA KONTRASTU. Jeśli różnica w jasności kadru będzie zbyt duża, to jasne lub ciemne partie obrazu skazane są, na utratę szczegółów, co przekłada się na spadek czytelności zdjęcia. W skrajnych przypadkach będzie to czarna lub biała plama. Jeśli jednak zarówno w światłach jak i w cieniach widać jakieś szczegóły, to powiemy iż matryca "przeniosła kontrast".

To przykład skrajnie dużej rozpiętości kontrastu. Nie było cienia szans :), by na jednym zdjęciu, bez uciekania się do sztuczek technicznych (HDR), odwzorować zarówno detale nieba jak i kwiatów. Przy takiej rozpiętości tonalnej kadru, funkcja korekty ekspozycji nie zdałaby egzaminu. Możliwy jej zakres wynosi zazwyczaj 3-4 EV, a tutaj mamy aż 6 EV różnicy. To oznacza, że drugi plan jest 64 razy jaśniejszy niż pierwszy lub tyle samo pierwszy ciemniejszy niż drugi. Jak kto woli. Temu wyzwaniu najszybciej było zaradzić, przełączając się na tryb M lub nie robiąc tego, gdyż mamy go włączonym na stałe :) Używając punktowego pomiaru światła, raz kierowałem go na kwiaty, a raz na niebo. Tak to brzmi w języku laika. W fotografii jednak posługujemy się innym językiem, bardziej uniwersalnym a jednocześnie bardzo precyzyjnym. Jako przyszłym fotografkom i fotografom powiem Wam tak. Raz ustawiałem ekspozycję na cienie, a raz na światła.


ZAPAMIĘTAJ Jasne partie zdjęcia, obrazu, kadru, to ŚWIATŁA.

Ciemne, to CIENIE.


Gdyby nie kontrast, to tych zdjęć by nie było. To znaczy byłby, ale zupełnie inne. Nie tak ciekawe. W pierwszych dwóch przypadkach naświetliłem na światła w trzecim i czwartym na cienie. O każdym możemy powiedzieć, iż matryca nie przeniosła kontrastu.


Zdjęcie nr 1. Za Anią i Kaziem jest pokój, który ja swym wzrokiem dobrze widziałem. Ba. Jako, że my widzimy o wiele szerzej niż użyty obiektyw, to ja widziałem ciemny, w stosunku do postaci, pokój. Fotografowany obiekt wydawał mi się prześwietlony. Ale ja się nie dałem temu zwieść. Zanim nacisnąłem spust migawki, ja już widziałem to zdjęcie w głowie. Wiedziałem, jak to co widzę, mogę pokazać na fotografii i to czyni ze mnie fotografa.


Zdjęcie nr 2. Też dobra opcja. Posłużyłem się kontrastem, by zbędę szczegóły pogrążyć w cieniach i skupić uwagę na bohaterach tego dnia, którzy stali w światłach.

Zdjęcie nr 3. Tym razem naświetliłem na cienie, godząc się z tym, że to co w światłach będzie białą, pozbawioną szczegółów plamą. Za to uzyskałem wzrost czytelności cieni. Widać gości.


Zdjęcie nr 4. Angelika została zupełnie wycięta z tła, a było nim okno z firanką. Zatem fotografowałem pod światło. Jego źródło, czyli okno, było na wprost obiektywu a za plecami modelki. Konsekwencją takiego usytuowania światła względem aparatu (konkretnie matrycy), zawsze jest duża rozpiętość kontrastu.


KOREKTA EKSPOZYCJI

W tej części kursu, przydatną może okazać się instrukcja obsługi waszego aparatu. Choć wiele osób tak chce ją traktować, to instrukcja jako podręcznik fotografii nie sprawdza się w ogóle. Ona odpowiada na pytania co i jak się robi w aparacie, ale niekiedy i po co to robić. Co innego gdy wie się czego szukać. Znalezienie w indeksie hasła “korekta ekspozycji” oraz przećwiczenie zmiany jej nastaw, zajmie Wam dosłownie kilka minut. Jest to tak przydatna funkcja, że wiele aparatów ma osobny przycisk do jej uruchamiania. Szukajcie w każdym razie charakterystycznego symbolu korekty +/-. Zasada jej użycia jest prosta jak budowa cepa. Zrobiłeś zdjęcie zbyt jasne? Wprowadź korektę na minus i zobacz, co wyszło tym razem. Za ciemne? Korekta na plus.


Wskazówka praktyczna.

Zazwyczaj korekta o 1EV przynosi już zadowalające efekty. Jeśli nadal jednak nie, to zwiększasz wartość o kolejny stopień do 2EV. Zakres możliwych zmian, najczęściej wynosi + - 3 EV z dokładnością do co 1/2 EV.


Tak to wygląda w moim aparacie smartfoniastym. Dostęp do tej funkcji mam zarówno w trybie automatycznym jak i manualnym, ale tylko w tym drugim działa jak należy. W trybie A wartość korekty kasuje się nie tylko po wykonaniu zdjęcia, ale również przy zmianie punktu ostrzenia. Posługiwanie się nią w tym trybie wymaga sporej cierpliwości. W trybie M pozostaje niezmieniona, aż do jej wyzerowania lub wyłączenia aparatu. Nawet podgląd zdjęć i powrót do trybu fotografowania, nie powoduje wyzerowania wartości korekty.

Korzystanie z tej funkcji wymaga pewnego doświadczenia, które dzięki natychmiastowemu poglądowi zdjęcia nabędziecie w bardzo krótkim czasie.


Wskazówka praktyczna

Jedyną możliwością usunięcia korekty jest ustawienie jej na zero. Przestawienie aparatu w inny tryb niż full auto, jego wyłączenie czy nawet wyjęcie baterii nie zmienia ustawień korekty. Z tego powodu… należy pamiętać o zerowaniu korekty, od razu kiedy przestajemy z niej korzystać. W przeciwnym razie z kolejnymi zdjęciami będzie coś nie tak :) Ileż to razy spanikowane kursantki przychodziły do mnie po pomoc. “Co się dzieje, co się stało ło la boga. Panie, już tak dobrze żarło i zdechło. Wszystkie zdjęcia prześwietlone.” Wystarczy rzut okiem na aparat, by pomóc nieszczęśnicy :)


Zdjęcie 1 i 2: Zdjęcie wykonane aparatem smartfoniastym. Kontrastowy kadr. Różnica w jasności kadru jest duża, choć nie tak jak w przypadku stokrotek. Tu na drugim planie mamy ciemne plamy drzewa, budynku, ściany. Automatyka aparatu próbuje uśrednić ekspozycję. Dzięki temu mamy jakieś szczegóły zarówno w światłach jak i w cieniach. Powiemy, że matryca przeniosła kontrast. Ale czy chcąc zrobić zdjęcie tej figurce, taki efekt byłby zadowalający? Dla mnie nie. Wprowadzenie korekty na +2EV pozwoliło mi na uzyskanie prawidłowej ekspozycji w cieniach, w konsekwencji całkowite prześwietlenie świateł.


TRYBY NASTAW EKSPOZYCJI

Choć różni producenci mogą je różnie nazywać i tworzyć dodatkowe opcje, jakieś warianty pośrednie, to podstawowych trybów nastaw ekspozycji jest 6. Tak zwane “twórcze” P/S/A/M (P/Tv/Av/M Canon / Pentax) i AUTO + PROGRAMY TEMATYCZNE oraz tryb B. Nie wszystkie aparaty mają implementowane te funkcje. Mój smartfoniasty ma tylko M a raczej jego imitację. Nie udało mi się znaleźć aplikacji, która umożliwiłaby w pełni manualne sterowanie ekspozycją. Najtańsze aparaty kompaktowe, też nie będą miały trybów “twórczych”. Wszystko co większe i droższe na ogół już ma. Uporządkowanie typów aparatów z uwzględnieniem ich możliwości i ograniczeń znajdziecie w odcinku “Dobre Zdjęcia vs Aparat”.


U1, U2 i C1, C2 to personalizowane ustawienia, presety wszystkich “funkcji życiowych” aparatu. Np. dla presetu 1 mam wielopolowy pomiar światła, ciągły autofokus i preselekcję czasu. Dla presetu

2 inne ustawiania tych funkcji.


AUTO + PROGRAMY TEMATYCZNE.


W tych trybach:

Fotograf: kadr i moment naciśnięcia spustu migawki

Aparat: Pozostałe “funkcje życiowe” aparatu


Co zaliczamy do funkcji życiowych?

- tryby pracy światłomierza

- tryby pracy autofokusa

- ustawienia balansu bieli

- rozdzielczość zdjęcia i format zapisu. RAW lub JPG.

- zdjęcia pojedyncze lub seryjne

- i wiele innych :)


Programy tematyczne to nadal pełna automatyka, tyle że uwzględniająca specyfikę różnych typowych scen. Dla przykładu. Przełączenie na tryb “sport” powoduje, że dla automatyki priorytetowy będzie krótki czas naświetlania. Wiadomo. Sport - ruch - krótkie czasy ekspozycji, by uzyskać ostre zdjęcia poruszających się obiektów. Ustawiamy portret, to znów otwarta przysłona będzie priorytetem, by uzyskać małą głębię ostrości. Ustawiamy Makro, a focimy w Selgrosie :)



P - AUTOMATYKA PROGRAMOWA

W tym trybie:

Fotograf: Kadr i moment naciśnięcia spustu migawki. Pozostałe funkcje życiowe. Może być, że ISO*.

Aparat: Przysłona, migawka lub jeśli mu na to pozwolimy, to również ISO.


*W zależności od aparatu. W większości ISO w tym trybie będzie zawsze pod kontrolą fotografki, w innych zawsze w gestii automatyki, a w jeszcze innych (tych lepsiejszych), będzie możliwość wyboru, kto ma zarządzać ISO.


Wskazówka praktyczna.

Jeśli musisz zawierzyć ustawianie ekspozycji automatyce, to rób to właśnie w trybie P.




S/Tv - PRESELEKCJA CZASU


W tym trybie:

Fotograf: Kadr i moment naciśnięcia spustu migawki. Pozostałe funkcje życiowe. Czas i ISO.

Aparat: Przysłonę. Może też ISO.


Jak sama nazwa sugeruje, do wybranego przez nas czasu, automatyk dobiera przysłonę lub też ISO, tak by uzyskać poprawną ekspozycję czyli 0EV. Będziemy go używać wtedy, gdy odpowiednio długi bądź krótki czas naświetlania, będzie dla nas priorytetem. Najczęściej podczas fotografowania ruchomych obiektów. Rajd samochodowy, dziecko na huśtawce, czy ganiające się po ogrodzie psy. W każdej z tej sytuacji, konsekwencją zbyt długiego czas naświetlania, będzie nieostre zdjęcie. Nieostre zdjęcie = zdjęcie usunięte = brak zdjęcia. W takich sytuacjach ani wartość przysłony, ani ISO, nie ma takiego znaczenia jak czas.


A/Av - PRESELEKCJA PRZYSŁONY

W tym trybie:

Fotograf: Kadr i moment naciśnięcia spustu migawki. Pozostałe funkcje życiowe. Przysłonę i ISO.

Aparat: Czas. Może też ISO.


To obok M-ki, drugi najczęściej używany przeze mnie tryb nastawów ekspozycji i bynajmiej nie dlatego, że często zależy mi na ściśle określonej przysłonie, choć to też :) Rzecz w tym, że zakres przysłon w stosunku do zakresu czasów naświetlania jest bardzo skromny. Zakres przysłon w najlepszym przypadku wynosi 7-8 EV. W przypadku amatorskich obiektywów będzie to jeszcze 2 EV mniej. Natomiast zakres czasów naświetlania wynosi 16-18EV. Od 30s do 1/8000s. Używam tego trybu przy dynamicznie zmieniającej się sytuacji zdjęciowej. Reportaż ślubny, a zwłaszcza niektóre jego momenty obfitują w sekwencje skrajnie różnych warunków oświetleniowych. Ot. Błogosławieństwo jest w pokoju. Ale, by wzbogacić reportaż, fotografuję z różnych perspektyw. Raz pod światło, raz z światłem, kiedy indziej z boku. Do młodych podchodzą wciąż kolejne osoby. Na zrobienie zdjęcia takiej osobie mam zwykle 10-20 s. Później wychodzą na ciemną klatkę schodową, z klatki na zalane słońcem podwórko i wsiadają do samochodu z przyciemnionymi szybami. Pozostawienie w gestii automatyki przysłony i ISO, pozwala mi się skoncentrować tylko na pilnowaniu czasu. By, nie był zbyt długi. W niektórych aparatach, raczej droższych lustrzankach, jest możliwość zdefiniowania przy jakim czasie ekspozycji ma podnosić ISO, czyli ustawiam najdłuższy dopuszczalny czas. W znacznie większej liczbie modeli, da się natomiast ustawić maksymalną wysokość ISO, gdy zarządza nim automatyka.


M - MAUAL


W tym trybie:

Fotograf: Kadr i moment naciśnięcia spustu migawki. Pozostałe funkcje życiowe. Przysłonę, czas i ISO.

Aparat: Nic.


To mój ulubiony, bo najszybszy i najpewniejszy. Tyle w temacie. O ile pracuję spokojnie, mam czas, by korygować parametry co trwa 2-3 sekundy, i sytuacja nie zmienia mi się jak w kalejdoskopie, to wybieram tryb M. Raz ustawiszy ekspozycję, nie muszę jej kontrolować, aż do zmiany warunków oświetleniowych. To pozwala mi się skupić na kadrze, na relacji z fotografowanymi ludźmi. Daje mi on powtarzalność wyniku. Czegóż chcieć więcej? :)


B - BULB


W tym trybie:

Fotograf: Kadr i moment naciśnięcia spustu migawki. Pozostałe funkcje życiowe. Przysłonę, czas i ISO.

Aparat: Nic.


Najdłuższy automatycznie odmierzany czas jaki da się ustawić, to 30s. W tym trybie możemy naświetlać z dowolnie długim czasem. Dopóki mamy wciśnięty spust migawki, dopóty trwa naświetlania.



TRYBY POMIARU ŚWIATŁA

Z odcinka “Zrozumieć Fotografię” zapamiętaliśmy między innymi to, że rozpatrując fotografię od technicznej strony, jej sednem jest rejestracja odbitego od fotografowanych obiektów światła, prawda??? :) Skoro tak, to aby uzyskać zdjęcie prawidłowo naświetlone, musimy zmierzyć, ile tego światła się odbija. Z dzisiejszego odcinka, wiemy, że fotografowana scena może mieć różną jasność. Może być kontrastowa.


I znów. Uczący się dziś fotografii, są w o wiele lepszej sytuacji, niż piszące te słowa na początku swej przygody. Nie dość, że dzięki cyfrowemu sposobowi zapisu obrazu, macie możliwość natychmiastowego podglądu efektu waszych fotograficznych starań, to jeszcze standardem jest TTL (ang: Through The Lens), czyli pomiar światła przez obiektyw. Mierzone jest tylko i wyłącznie światło odbite od obiektów widocznych w kadrze. Mój pierwszy Zenit miał selenowy światłomierz z komórką fotowoltaiczną wbudowany w daszek pryzmatu. Kąt widzenia komórki był szeroki i niezmienny. Nie miało znaczenia jaki mam założony obiektyw, ani jaki fragment rzeczywistości rzutowany jest na element światłoczuły. W przypadku kontrastowych kadrów, np. dziecko na tle okna, wynik na 100% był fałszywy. By zmierzyć ile światła odbija się od twarzy bobasa, musiałem podejść do niego bardzo blisko, ustawić parametry i wrócić na miejsce. Jak nietrudno się domyślić, szansa na to, iż dzieciak cierpliwie będzie czekał aż ja zrobię zdjęcie, drastycznie malała. Dziś, bez ruszania się z miejsca, w ułamku sekundy, z użyciem światłomierza punktowego, mogę precyzyjnie dokonać pomiaru ilości światła odbijającego się od twarzy. Zakres czułości jaki dzieli współczesne światłomierze oparte na fotorezystorach CdS od mojego pierwszego, też jest gigantyczny. Ten selenowy działał tylko w dobrych warunkach oświetleniowych. W trudnych warunkach musiałem zdawać się na... intuicję i doświadczenie.

Pierwszy Zenit Peh'a

Mamy trzy podstawowe tryby realizacji pomiaru jasności kadru. Matrycowy zwany też wielopolowym, centralnie ważony i punktowy. Ja w praktyce korzystam tylko z pierwszego i ostatniego. Niektórzy producenci stosują dodatkowe tryby, ale są one tylko modyfikacją jednego z poniższych.

Tryby pomiaru światła w aparatach fotograficznych

ŚWIATŁOMIERZ MATRYCOWY

Inne jego określenia, to wielopolowy, wielosegmentowy. Jest to domyślny tryb pomiaru dla wszystkich aparatów. W przypadku większości smartfoniastych, jedyny możliwy.


Jego działanie jest banalnie proste. Kadr dzielony jest na kilkanaście, kilkadziesiąt równych części. W każdej z nich punktowo dokonuje się pomiar światła, a następnie wyniki uśrednia. Sprawdzi się on w przypadku małokontrastowych, równomiernie naświetlonych kadrów. Można rzec, że użyciem korekty ekspozycji, będzie to najczęściej stosowany tryb pomiaru.

Wskazówka praktyczna

Początkującym fotografom polecam korzystać głównie z tego trybu pomiaru światła. W połączeniu z świadomie używaną korektą ekspozycji, przyniesie pożądane rezultaty w większości przypadków.


ŚWIATŁOMIERZ PUNKTOWY

Jest zaprzeczeniem matrycowego :) Są swoimi przeciwieństwami, ale uzupełniając się, stanowią doskonały zestaw. W ręku myślącej fotografki będą się wybornie spisywały :)) Pomiar dokonywanym jest w bardzo wąskim fragmencie kadru stanowiącym od 3 do kilkunastu procent jego powierzchni. Im droższy sprzęt, tym mniejszy, dokładniejszy jest punkt pomiarowy. Będzie on niezbędny przy kontrastowych kadrach, gdy będziemy musieli decydować, który jego obszar ma być prawidłowo naświetlony. Przy odrobinie wprawy i doświadczenia, mógłby być jedynym trybem pomiaru. Ja używam go najczęściej, ale to dlatego że najczęściej fotografuję ludzi. Na ogół zależy mi na prawidłowej ekspozycji ich twarzy, to zrozumiałe. W tym trybie, precyzyjny pomiar ilości odbijającego się od modeli światła, jest prosty. Jego działanie widać najlepiej na tym wideo.


Wskazówka praktyczna.

Nie traktujcie wskazań światłomierza jako wyroczni. Fotografując w trybie manualnym, nie poświęcajcie zbyt wiele czasu na precyzyjne ustawienie na drabince 0EV, bo czasami może to okazać się bardzo czasochłonne. Zwłaszcza przy kontrastowych kadrach. W praktyce ustawiam coś w okolicach zera, wykonuję zdjęcie i patrzę co wyszło. Przy odrobinie wprawy szybko zdołacie ocenić, czy zdjęcie jest prawidłowo naświetlone. Jeśli nie, szybka korekta i powtórne ujęcie. Może się zdarzyć, że drugiej szansy nie będzie, wtedy jednak nie rozpaczam, gdyż korekta niedoświetlenia czy prześwietlenia o 1EV w trakcie edycji obrazu, nie stanowi problemu nawet dla zdjęć zapisanych w formacie .jpg. W przypadku formatu RAW, możliwość korekty są jeszcze większe.


ŚWIATŁOMIERZ CENTRALNIE WAŻONY

O ile w przypadku trybu wielopolowego, komputer wbudowany w każdy aparat cyfrowy (mikroprocesor), wyciąga średnią arytmetyczną, to w tym trybie wyciąga średnią ważoną. Tyle. Pa! :)


Działa jak matrycowy, lecz teoretycznie te punkty pomiarowe, które są w centrum kadru, przy wyciąganiu średniej mają większe znaczenie niż punkty na brzegach. W praktyce najczęściej nie sposób zauważyć różnicy między wskazaniami światłomierza w trybie matrycowym a centralnie ważnym. Z tego powodu nie używa go w ogóle



PODSUMOWANIE

Choć ustawianiu ekspozycji poświęciłem 4376 słów i mógłbym z powodzeniem napisać drugie tyle, to w praktyce jej ustawienie zajmuje tyle, co redukcja biegu gdy dojeżdżamy do skrzyżowania. Z tą różnicą, że w przypadku ekspozycji, decyzja jest bardziej świadoma. Oczywiście. Tak! Zgadzam się z Wami. Sprawne ustawienie ekspozycji wymaga ćwiczeń, ale co ich nie wymaga, jeśli coś chce się robić dobrze?


Wiem, że się powtarzam i nadal będę to robił. W cyfrowej rzeczywistości postępy przychodzą niemal z dnia na dzień. W czasach analogowych to samo zajmowało miesiące a nawet lata i było kosztowne. Dziś tylko Wasz brak wiary w siebie, drogie panie i mili panowie stoi na drodze do szczerego polubienia fotografii i to z wzajemnością! Chyba niewiele jest osób, które nie doznawałyby uczucia zadowolenia, patrząc na piękne zdjęcia swojego autorstwa.


By sprawnie i szybko ustawiać ekspozycję potrzebna jest też motywacja, by to robić. Dla mnie jest nią obserwacja ciągłej zmiany i przemijania. Odkąd mam córeczkę, świadomość tego dociera do mnie z wielką siłą. Patrząc na ten cud, jakim jest dziecko, to ręce aż same rwą się do aparatu. Nic dziwnego, że mamy nieraz stanowiły większość na moich kursach stacjonarnych. Jestem szczęśliwy, że posiadłem umiejętność zatrzymywania chwil i emocji w obrazie. Pamięć jest tak ulotna. Tak szybko zacierają się szczegóły. Tylko zdjęcia pozwalają otworzyć szufladki z dawno zapomnianymi wspomnieniami. Mam taką teorię, że nasz mózg przechowuje wszystko czego doświadczamy, ale by nie zaśmiecać pamięci podręcznej, rzadko używane wspomnienia przenosi do odległych szuflad. Fotografie są adresem tych szuflad i kluczem do nich zarazem. Zyskałem dowody na potwierdzenie tej tezy, jakiś czas temu tagujac swoje archiwum cyfrowe (przypisując zdjęciom słowa kluczowe), sięgające przełomu wieków. Jejciu... ile twarzy, ludzi, miejsc, wypraw, pijatyki, romansów, i innych wspomnień wróciło. Ale to co przeżywałem najmocniej, to spotkania z tak wieloma ludźmi, o których tak dawno już zapomniałem. Co istotne, większość tych zdjęć nie ma walorów artystycznych, ale wszystkie są poprawne. Nawet nie macie pojęcia jak bardzo się cieszę, że mam taki kawał swojej historii zapisany na zdjęciach. Poukładany latami, miesiącami, a teraz jeszcze z przypisanymi słowami kluczowymi. Jestem też dumny z siebie, że przez te wszystkie lata zadbałem o to, by moje archiwum nie przepadło. Kopiowałem na płyty, na dyski, a teraz mam je w 3 miejscach. Dzięki moim fotografiom przeżyłem fantastyczną podróż w czasie i będę mógł ją przeżyć jeszcze nieraz, zabierają w nią choćby swoje dzieci. Właśnie dlatego warto fotografować. To mnie motywuje, by nadal rozszerzać rodzinne archiwum i dbać o jego jakość.


OPISÓWKA

Narzędzia

Aparat: XXX Pełnoklatkowy

Obiektyw: XXX 50 mm f1.4

Tryb ekspozycji: M

Pomiar światła: punktowy


Opis

Zdjęcie ostre, kontrastowe, prawidłowo naświetlone z ekspozycją na cienie, o naturalnych barwach. Ostrość na drugim planie. Oczy ostre. Kompozycja poprawna. Miękkość zdjęcia uzyskana w postprodukcji (obróbce).


Tak myślał fotograf.

Ekspozycja: Dosyć jasno, ale nieco ciemno :) Generalnie dzień piękny, słoneczny, wszystko zalane światłem, ale samochód w cieniu, a w jego środku jest jeszcze ciemniej niż na zewnątrz. Mimo to obstawiam ISO 200, gdyż mam jasny obiektyw.


Kontrast.

Jaka jest różnica w jasności pomiędzy najjaśniejszymi i najciemniejszymi partiami kadru jaki widzę? Duża. Tak więc mam kontrastowy kadr. Dalej. Gdzie chcę mieć prawidłową ekspozycję (inaczej prawidłową jasność) zdjęcia. Na światłach (jaśniejsze partie kadru) czy na cieniach (ciemniejsze partie kadru)? Oczywiście interesują mnie cienie. Godzę się z tym, że to co w światłach, będzie mocno lub całkowicie prześwietlone. Będzie białą, pozbawioną detali, nieczytelną plamą. Ba, postrzegam to jako zaletę. Im mniej elementów odciągających uwagę odbiorcy od treści, tym lepiej.


Kierunek światła:

Rozproszone, miękkie, padające z wielu kierunków. Niemniej muszę uwzględnić silne jego źródło z prawej strony kadru. Twarzy modelki z jednej strony jest znacznie mocniej oświetlona niż reszta kadru w cieniach. Zatem mamy do czynienia z kontrastem nie tylko całego kadru, ale jego fragmentów. Tutaj twarzy. Częściowo ten kontrast uda się zniwelować w trakcie obróbki.


Barwa światła:

Światło dzienne. Około 5600-6000 K (Kelwina) z dominantą zielonego. Auto stoi pod drzewem. Wpadające do środka światło częściowo jest odbite i przefiltrowane przez zielone liście, dlatego zamiast światła białego, neutralnego, mamy światło z dominującym kolorem zielonym. Na szczęście korekta balansu bieli (parametr aparatu odpowiedzialny za odwzorowanie barw na fotografii) nie jest problematyczna w procesie postprodukcji.


Parametry ekspozycji.

Podaję je w kolejności, w jakiej zazwyczaj się je ustawia:


ISO 200 - w tych warunkach oświetleniowych mógłbym ustawić niższe ISO, nawet 50, ale wtedy musiałbym wydłużyć i to aż czterokrotnie (o 2EV) czas naświetlania (inaczej czas otwarcia migawki, czas ekspozycji). To znacząco zwiększyłoby ryzyko wykonania zdjęcia nieostrego, bo poruszonego. Zdjęcie nieostre = zdjęcie usunięte.


Przysłona f/2.8 choć maksymalna jasność tego obiektywu jest o aż 2EV (czterokrotnie) większa i wynosi f/1.4, to zdecydowałem się na domknięcie przysłony do wartości f/2.8. Z dwóch powodów.

- Absolutnie każdy obiektyw domknięty o 2-3EV od swojej maksymalnej jasności (najniższe możliwe f) będzie dawał lepszej jakości zdjęcia ze względu na wzrost zdolności rozdzielczej.

- Zwiększył się zakres głębi ostrości, a tym samy spadło ryzyko wykonania nieostrego zdjęcia. Przy przysłonie f/1.4 i tak małej odległości od fotografowanego obiektu, głębia ostrości jest bardzo mała. Im mniejsza głębia ostrości, tym mniejszy margines błędu. Najmniejszy błąd AF (autofokusa - system ustawiania ostrości), zmiana odległości nawet o 1 cm między aparatem a obiektem (o co nietrudno fotografując powyginanym w samochodzie) może spowodować, że ostrość będzie w innej płaszczyźnie niż oczy modelki a wtedy dupa. Nieostre oczy = nieostre zdjęcia = kosz. Domykając przysłonę, zwiększyłem obszar przed i za obiektem który, tu Angelika i jej oko, na zdjęciu będzie ostry. To się nazywa głębia ostrości :)


Czas 1/1 Światłomierz podpowiedział mi, iż przy tym natężeniu światła, takim ISO i takiej przysłonie wystarczy otworzyć migawkę i naświetlać element światłoczułu (dziś matryca kiedyś klisza) przez jedną sto dwudziestą piątą część sekundy. Mając na uwadze to, iż mój obiekty jest zupełnie statyczny, uznałem ten czas za wystarczająco krótki, aby uniknąć ryzyka nieostrości zdjęcia. Braku ostrości będącego wynikiem poruszenia aparatem w trakcie naświetlania matrycy. Gdybym użył ISO o 1EV niższego, czyli 100, to spadek jasności zdjęcia (ekspozycji) wynikły z obniżenia czułości elementu światłoczułego, musiałbym skompensować na którymś z pozostałych parametrów. Z Wyżej opisanych względów otwarcie przysłony o 1EV, czyli do wartości f/2.0 odpada. Pozostaje wydłużenie czasu ekspozycji (czas otwarcia migawki). Z 1/125 do 1/60 (jednej sześćdziesiątej). W teorii i w praktyce przy tak zmienionych parametrach (ISO 100, f/2.8, 1/60s) wykonałbym identyczne zdjęcie jak to, ale ryzyko porażki byłoby dwukrotnie większe. Przy niestabilizowanym obiektywie o ogniskowej 50mm, 1/60 sekundy to najdłuższy dopuszczalny czas naświetlania definiowany przez zasadę “jaka ogniskowa taki czas”. Taki stosunek ogniskowej do czasu naświetlania zapala w głowie fotografa czerwoną lampkę “wysokie ryzyko poruszenia”.


Przy odrobinie doświadczenia

te rozważania zajmują fotografowi kilka sekund. Często mniej. Dzięki temu, iż większość zdjęć robię w trybie M (manualnym), przy kolejnych zdjęciach w tym samochodzie, mogłem się już skupić tylko na kadrze, na chwili. Raz ustawione parametry pozostały aktualne do czasu, gdy znów zmieniła mi się sytuacja zdjęciowa.


I jak się Wam podoba ten odcinek kursu? :)

Wszelkie pytania i sugestie proszę kierować w komentarzach pod postem - opcja dla zalogowanych. Niezalogowanych - zapraszam do grupy dyskusyjnej na FB. Merytoryczną informację zwrotną chłonę jak gąbka. Dzięki niej będę mógł doskonalić ten odcinek i cały kurs. By był jeszcze prostszy, jeszcze bardziej przystępny, użyteczny i popularny.




ROZWIĄŻ ZADANIA KONKURSOWE PO TYM ODCINKU





Niektóre z użytych tutaj ilustracji, grafik pochodzą z następujących źródeł:

https://kameralna.com.pl, https://fotoblogia.pl, http://www.komputerswiat.pl, https://www.jestrudo.pl, poczatkujacyfotograf.pl, Swiatobrazu.pl



  • Facebook - White Circle

© 2023 by Fundacja Społecznie Wrażliwi

www.spoleczniewrazliwi.pl