Człowiek Na Fotografii - Wprowadzenie

Drogie czytelniczki i wy czytelnicy również. Tak, dokładnie tak. Na ogół jednak będę zwracał się do Was w rodzaju żeńskim. Wieloletnie doświadczenie podpowiada mi, że to właśnie Wy, kobiety znacznie częściej znajdujecie w sobie dość motywacji, by przestać cykać focie i nauczyć się fotografować.

Wśród Was prym wiodą mamy. Rosnące dzieci są doskonałym akceleratorem doznań przemijania. Jak nikt uświadamiają przemijalność czasu, chwil, pamięci a w końcu życia. Jednym ze sposobów na zachowanie czegoś z tych wspomnień, uratowanie ich dla siebie i następnych pokoleń, jest właśnie fotografia. Niestety ta w dobie cyfrowej, a zwłaszcza smartfonowej, jest w głębokim odwrocie. Króluje za to jej imitacja. Jak chwast rozpleniło się pstrykactwo fotek. Dziadostwo, które rodzi się z focenia stało się standardem! Nikt już nawet nie reaguje na te potworki, na tą bylejakość, no bo przecież wszyscy takie robią. Jeden z paradoksów współczesności. Im więcej mamy narzędzi do fotografowania, im doskonalsze one są, tym mniej fotografujemy. Dla lubiących fotografię, to dramat i czarna rozpacz na to patrzeć :)


Zamiast biadolić nad upadkiem sztuki fotografowania, postanowiłem coś z tym zrobić. Napisałem ośmiotygodniowy kurs “Człowiek Na Fotografii”. Podzielę się z wami wiedzą i doświadczeniem jak dobrze fotografować ludzi zwykłym aparatem, nawet takim w telefonie. Dziś aparaty implementowane już w średniej klasie smartfonach, oferują jakość i możliwości dobrych aparatów kompaktowych z przed dekady. Niemniej bez wiedzy możliwości pozostaną tylko niewykorzystanymi możliwościami. No, chyba że przebrniecie ze mną przez ten kurs. Tydzień po tygodniu. Powiem jak wycisnąć maksimum z Waszy aparatów. Automatykę też można choć częściowo poskromić i zachęcić do współpracy, z której zrodzą się piękne fotografie. Będę Wam zadawał zadania domowe, a na końcu, na najbardziej zaangażowane uczestniczki i uczestników (nikogo przecież nie wykluczamy, prawda?) będą czekały zaproszenia na zajęcia praktyczne. Ot co!


Dominik Peh

Nazywam się Dominik Peh, ale spokojnie, bez paniki. Jak to ujął już nie jeden mający ze mną do czynienia, “mieć takiego Peh'a, to samo szczęście”. Fotografuję dwadzieścia pięć lat z piętnastoletnią przerwą :) Nic podobnego. 15 lat to minęło odkąd zarobiłem pierwsze pieniądze na fotografii. Pasji się nie wybiera, a ja jestem uzależniony od dobrych zdjęć. Mam na koncie kilka wystaw swoich prac, wykonałem niezliczoną ilość reportaży, w 2010 roku napisałem stacjonarny Kurs Podstaw Fotografii i Obsługi Aparatu, który w różnych odsłonach prowadziłem przez wiele lat.


Okazało się, że potrafię nie tylko fotografować, ale też efektywnie dzielić się wiedzą jak to robić. W tym poradniku skumulowałem całe swoje doświadczenie fotografa i nauczyciela w nadziei, iż kilka z Was uda mi się zachęcić do przejścia na jasną stronę fotografii :) Chcę promować dobrą a przynajmniej poprawną fotografię, która będzie kuszącą alternatywą dla pstrykactwa foć i Wy mi w tym pomożecie. Prawda?


Drugą moją motywacją, by robić, to co robię, jest chęć, potrzeba, wręcz konieczność, promocji wartości jaką jest rodzina. Od blisko 20 lat obserwuję postępujący rozpad więzi międzyludzkich. Rozkład społeczny. Nie jestem socjologiem, politykiem (tfu!) czy kimś takim. Jestem tylko dobrym człowiekiem, którego boli, ale przede wszystkim mocno martwi to, co widzi. A widzę, że im mamy więcej narzędzi do komunikacji, tym mniej rozmawiamy. Rozmowa, dyskusja została zastąpiona medialnym jazgotem. Hipnotyczną papką, zatykającą zwoje. Widzę wokół siebie dużo patologii w relacjach, ale też wielu dobrych ludzi, którzy starają się jakoś przyzwoicie przeżyć to życie. Chcę promować zdrową, silną rodzinę jako fundament kooperatywy na większą skalę. Tylko współpracując ze sobą jako społeczeństwo, mamy szansę zostawić naszym dzieciom świat lepszym niż go zastaliśmy. Niczego tak bardzo nie pragnę. Mnie udało się zbudować rodzinę pełną miłości, wzajemnego szacunku, oddania, akceptacji odmienność i współpracującą. Gdzie poszczególni członkowie wspierają się, jak mogą, by wszystkim żyło się lepiej. Daleką od ideału, ze swoimi niegroźnymi dysfunkcjami, ale zwartą i silną tą jednością. Nic tak dobrze nie motywuje jak dobre przykłady i ja je pokażę na pięknej fotografii. Zarabiając w ten sposób, będę miał czas i pieniądze, by coraz skuteczniej promować rodzinę, jedność i współpracę dla lepszego jutra.

Na koniec jeszcze jedno. By rozróżnić dobrą fotografię od złej, fotografów od blagierów, wprowadziłem podział na focie i fotografię. Na pstrykacz i fotografów. Jest on oczywiście mocno uproszczony. Rzeczywistości jest bardziej złożona. Między dobrymi fotografami i totalnymi ignorantami rozciąga się szerokie spektrum postaw pośrednich. Niemniej na użytek tego kursu i na rzecz prostoty przekazu, takie uproszczenie uznaje za dopuszczalne. Teraz wykażę zasadnicze różnice między nimi. Opieram się na własnych obserwacjach i setkach, jeśli nie tysiącach, rozmów z moimi kursantami. Zazwyczaj, na początku kursu, pytałem uczestników o ich motywację do nauki.


FOCIA


Jest dziełem przypadku.

Nawet jeśli pstrykaczowi wyjdzie już coś ciekawego, to nie potrafi tego powtórzyć, bo wszystko za niego ustawia automatyka aparatu, a ta nie ujarzmiona jest bardzo kapryśna.


Są ich tysiące Prawdziwa powódź. Pstrykacz robi ich bardzo dużo z nadzieją, że coś się wybierze. Często tak dużo, że jemu samemu nie chce się oglądać tego co napstrykał. Nieprzebrane zalegają na dysku i pozostaną tam, aż ten się nie zepsuje, a zepsuje się na 100%. Wszystko się kiedyś kończy. To tylko kwestia czasu.


Dobre Tylko na telefonie

Jako tako wyglądają tylko na telefonie, zegarku i kalkulatorze. Na większym monitorze nie da się już na nie patrzeć. Przynajmniej ja i każdy miłujący fotografie tak ma. Pstrykaczowi przyzwyczajonemu do słabej jakości, przeszkadza to nieco mniej. Z takiej jakości o papierowej odbitce w nie mam mowy.


Są technicznie kiepskie

O ile pstrykacz foci w dobrych warunkach oświetleniowych, na tej plaży w Egipcie, to jego zdjęcia na ogół spełniają kryteria poprawności technicznej. Są ostre, nieporuszone, prawidłowo naświetlone o naturalnych kolorach. Choć i w takich warunkach robione widziałem niejedno sknocone zdjęcie. Prawdziwe problemy zaczynają się gdy pstrykacz chce pstryknąć focię wieczorem przy otwartym barze z “darmowym” drinkiem z pakietu all. Spora część tego co widzę na telefonach znajomych nadaje się do usunięcia. Gdyby tylko względy techniczne czy estetyczne miały o tym decydować, rzecz jasna.

FOTOGRAFIA


Spełnia kryteria techniczne.

Jest ostra. A nawet jeśli nie, to nieostrość ta jest zamierzonym środkiem wyrazu artystycznego (rzadkie przypadki).

Ma prawidłową ekspozycję, czyli jest właściwie naświetlona. Nie jest ani za jasna (prześwietlona) ani za ciemna (niedoświetlona). Jest poprawna kolorystycznie. Tj. odwzorowanie barw jest na tyle zbliżone do tego jak je widzimy, że dla są one akceptowalne. To nieprecyzyjna definicja, ale też zagadnienie jest bardzo złożone.

I to jest dopiero fundament.


Nie są przypadkowe

Choć bywają, to raczej rzadko. Na ogół fotograf wie, jak to co widzi, może pokazać na fotografii. Jest świadom ograniczeń i możliwości jakie daje ta sztuka wizualizacji rzeczywistości. Spośród wielu możliwości ujęcia tematu świadomie wybiera takie a nie inne parametry, bo to zdjęcie już się narodziło w jego głowie i w jego sercu. Naciśnięcie spustu migawki jest zwieńczeniem procesu twórczego. Czasem, gdy jest reportażystą, jak ja, nie ma czasu na wszystko powyższe. Musi w możliwie najkrótszym czasie podnieść aparat do oka, złapać kadr i strzelić. Ale nawet wtedy, dobry fotograf jest na to przygotowany. Bo na spokojne ćwiczył (czytaj świadomie fotografował) podobne sytuacje wiele razy. Teraz działa na zasadzie odruchów. Jak zawodowy kierowca w chwili zagrożenia.

Teraz już mamy solidną nadbudowę.


Mają moc...

... oddziaływania na odbiorcę. Jeśli nawet jedynym jest sam autor. Mają w sobie coś co sprawia, że chce się na nie patrzeć dłużej niż mgnienie oka. Że zapadają w pamięć.

Wtedy fotografia staje się sztuką.


Błędem jest oczekiwać od aparatu, od fotografii, ale przede wszystkim od siebie, że każde wyzwolenie migawki przyniesie świetne, przykuwające uwagę zdjęcie. To nie możliwe. Takie rodzą się raz na ileś tam. Im lepiej opanujesz warsztat, tym częściej. Rzeczywistość na ogół jest zwyczajna i Twoje zdjęcia też takie będą. Ale nawet jeśli tak, to niech chociaż będą wolne od kardynalnych błędów technicznych i kompozycyjnych. W takim zakresie sztukę fotografowania jest wstanie opanować absolutnie każdy. Bez względu na jego stosunek do fotografii i jakim aparatem się posługuje.


Jeśli chcesz choć spróbować wyjść z pstrykactwa i zająć się fotografowaniem, zostań ze mną, ucz się pilnie a będzie Ci dane.



Wykonaj pierwsze zadanie konkursowe



219 wyświetlenia1 komentarz

© 2023 by Fundacja Społecznie Wrażliwi

www.spoleczniewrazliwi.pl

  • Facebook - White Circle