ZROZUMIEĆ FOTOGRAFIĘ

Andrzej Smolik

Na początek mała Smart Inspiracja.

W każdym odcinku będę publikował 1-2 zdjęcia zrobione smartfonem, po to by zainspirować Was do fotografowania. Nawet jeśli waszym jedynym aparatem jest ten wbudowany w telefon. Tymi fotografiami będę udowadniał, iż to wiedza i wyobraźnia mają kluczowe znaczenie na drodze do dobrych zdjęć, a nie posiadany aparat czy obiektyw. Wykonuję je smartfonem z średniej półki, z fabrycznie zainstalowaną aplikacją umożliwiającą manualne sterowanie.


W tym przypadku skorzystałem z możliwości manualnego ustawiania ostrości. W trybie automatycznym było to niemożliwe. Być może droższym telefonem z lepiej działającym autofokusem (system ustawiania ostrości), nie musiałbym uciekać się do tego rozwiązania, ale to nie istotne. Ważne, że dałem sobie radę. Uczcie się a i Wy dacie radę :)



Głębia ostrości. Choć fotografując telefonem, jest ona trudna do uzyskania, jednak nie niemożliwa!


ZOBACZ WIĘCEJ INSPIRACJI

Znakomita większość osób, z którymi rozmawiam,

twierdzi że takie świadome, w pełni kontrolowane fotografowanie jest bardzo, bardzo, ale to naprawdę bardzo trudne. Takie fotografowanie, w którym wiem jak to co widzę mogłoby wyglądać na fotografii i po naciśnięciu spustu migawki pojawia się uśmiech mego ducha od ucha do ucha :) Rezultat jest dokładnie taki, albo nawet lepszy (często tak bywa) od spodziewanego. Dominuje przeświadczenie, że tryb manualny zarezerwowany jest dla zawodowców, którzy latami zdobywali wiedzę i szlifowali warsztat. By robić takie zdjęcia jak te poniżej, to trzeba mieć ukończone szkoły i sprzęt za dziesiątki tysięcy. A ja mówię - nic bardziej mylnego. To nie prawda. Narzędzia jakimi się posługujesz do rejestrowania przetworzonej przez Twą wrażliwość rzeczywistości, owszem, mają znaczenie, ale dopiero wtedy gdy zaczynają Cię ograniczać. Póki co większość z Was nie wykorzystuje nawet połowy możliwości jakie dają posiadane aparaty łącznie z tymi w telefonie. Tymczasem liczy się wiedza. Wiedza o tym jak fizycznie powstaje zdjęcie i jak to kontrolować! Kto to zrozumie, ten ma już z górki :) Owszem, będzie trzeba pozakuwać co nieco, by opanować język i właściwą narrację, ale taka nauka, to czysta rozrywka :) Zostań ze mną, ucz się i pracuj a będzie Ci dane :)

Istotny wpływ na przeświadczenie o wielkim stopniu trudności warsztatu fotograficznego mają same aparaty. Wiem to, bo rozmawiam przecież z moimi kursantami. Sądząc po ilość przycisków i funkcji jakie znajdziemy w aparacie, można odnieść wrażenie, że fotografowanie, takie świadome, jest bardzo skomplikowanym procesem. Z jednej strony producenci aparatów, niemalże od zarania fotografii (pierwszym w 1888 r. był akurat producent klisz - Kodak) próbują nas przekonać że nie ma nic prostszego od fotografowania, z drugiej znów pchają tyle tych guzików, opcji i funkcji, że czasem nawet ja tego nie ogarniam. Wszak wszystkie one mają za zadanie zastąpić pstrykaczowi myślenie. Sprawić, że możliwie często, pstryknięta focia będzie nadawała się do wyświetlenia chociaż na małym wyświetlaczu. Oczywiście pełnię zadowolenia osiągniesz dopiero kupując nowszy model. Choć poprzedni też miał być panaceum na wszystkie porażki zdjęciowe, to dopiero jednak ten zrobi za Ciebie zdjęcia, którymi zachwycisz świat i siebie. Sorry. Wyskakuj z kasy. Albo ucz się ze mną :) Gdyby produkować aparaty tylko dla fotografów, to 70 a może i 80% wszystkich tych opcji mogłoby nie być.


Tymczasem fotografia w swej istocie jest banalnie prosta, i tylko ciut bardziej złożona od cepa. Droga do sukcesu, nawet jeśli nim będzie tylko (aż!) poprawne zdjęcie, wiedzie właśnie poprzez zrozumienie fizycznego procesu jego powstawania. Jako, że w swym technicznym aspekcie fotografia jest czystą fizyką, to wszystko w niej jest logiczne, spójne, przewidywalne. Ustawienia parametrów z czegoś wynikają i przynoszą ściśle określone rezultaty. Zatem posłuchaj.

Kwintesencją fotografii jest światło. Fotografia z greckiego oznacza dosłownie “rysować światłem”. Foto - światło, grafia od grafika - rysunek. Wszystko co widzimy, a więc i możemy sfotografować, widzimy tylko i wyłącznie dlatego, że odbija to światło. Jednym wyjątkiem jest sytuacja, gdy fotografujemy źródło światła. W każdym innym przypadku mamy do czynienia ze ŚWIATŁEM ODBITYM. To bardzo ważne.


!!! ZAPAMIĘTAJ !!!

Widzę coś, mogę to sfotografować, bo od tego odbija się światło.


Dlaczego widzimy? Polecam tę stronę.



O świetle mógłbym napisać osobny odcinek, a nawet kilka. Ba, poematy mógłbym tworzyć i traktaty pisać! Gdybym tylko miał talent :)) W tym względzie jestem wyznawcą światła. Wracając wszak do fizyki, wiele jego cech da się opisać. Świadomość funkcji jakie pełni światło w kształtowaniu obrazu jest ważnym elementem warsztatu fotograficznego. Jeśli tylko starczy mi wytrwałości i kursantki /ci dopiszą, to napiszę coś więcej o świetle.


Takie odbite światło trafia na ELEMENT ŚWIATŁOCZUŁY. W oku jest nim siatkówka. W aparacie niegdyś klisza, film, negatyw. W dobie cyfrowej - matryca (to ta od megapikseli, którymi tak chętnie epatują producenci aparatów). I tak mamy świętą dwójcę fotografii. Światło z jego zdolnością odbijania się od czego popadnie i coś co jest zdolne to światło rejestrować, utrwalać, zapisywać, czyli element światłoczuły.


Więcej na temat matryc dowiesz się z artykułu w Komputer Świat "Jak działa aparat cyfrowy"



Z technicznego punktu widzenia zadaniem fotografa jest sprawić, by do rzeczonego elementu światłoczułego dotarła odpowiednia ilość światła, która zagwarantuje prawidłowe jego naświetlenie. Dotrze go zbyt mało będziemy mieli zdjęcie niedoświetlone. W skrajnym przypadku całe czarne. Zbyt duża ilość światła da nam zdjęcie prześwietlone. W skrajnym przypadku całe białe.


Fundamentalne pytanie, które się nasuwa brzmi “co znaczy odpowiednia ilość” światła. Skąd wiadomo, ile światła ma dotrzeć, by uzyskać prawidłowo naświetlone zdjęcie? Odpowiedź jest zaskakująco prosta i brzmi ŚWIATŁOMIERZ. Urządzeniem służącym do mierzenia natężenia światła i wskazującym odpowiednią jego ilość jest właśnie światło-mierz. To on wskazuje kiedy do elementu światłoczułego dotarła odpowiednia ilość światła i należy zaprzestać jego naświetlenia. Światłomierz wbudowany jest w absolutnie wszystko co robi zdjęcia. W najprostszych aparatach nie masz nawet pojęcia o jego istnieniu. W lepszych możesz konfigurować jego tryby pracy. Coś więcej opowiem o tym w odcinku piątym “ustawiamy jasność zdjęcia”.


OK. Mamy już odbijające się od wszystkiego światło, mamy element światłoczułu zdolny je zapisywać i mam narzędzie do pomiaru jego intensywności (natężenia). Wiemy już też, że aby uzyskać zdjęcie o prawidłowej jasności, musimy to światło jakoś dozować. Skoro tak, to logicznym jest, iż musimy mieć możliwość całkowitego odcięcia elementu światłoczułego od światła. I tu dochodzimy do budowy aparatu. Jakby on nie był skonstruowany, jakby nie wyglądał, to w swej zasadniczej części jest ciemną, światłoszczelną puszką z otworkiem, w który został wetknięty obiektyw. Na ścianie przeciwległej do tej z dziurką, został umieszczony element światłoczuły. Wiem, że

patrząc na telefon trudno w to uwierzyć, ale on również jest światłoszczelną puszką, tyle że bardzo płaską. Gdy w początkach XIX w. eksperymentowano na potęgę z światłoczułością niektórych substancji chemicznych (np. soli srebra) i wiedziano już iż są one zdolne “zapamiętywać” światło, pierwszym “aparatem fotograficznym” stała się znana od stuleci camera obscura. Rzućmy okiem na jej budowę, gdyż w swej istocie współczesne aparaty nie różnią się znacząco.

Camera Obscura w przekroju

Powyższy rysunek jest przekrojem, a więc na nasze potrzeby został pozbawiony jednej ściany. Jest to gigantyczny “model aparatu”, ale też przez wieki właśnie takie zastosowanie miała camera obscura. Okrągły otwór dał okrągły obraz. Jeśli oświetlany obszar pokryć substancją światłoczułą to mamy aparat fotograficzny. Prawie. Brakuje jeszcze czegoś do zatykania otworu, by w którymś momencie przerwać proces naświetlania. Jako, że my ludzie, widzimy raczej panoramicznie niż na okrągło to i prostokątne zdjęcia bardziej nam odpowiadają. Dlatego też, choć obiektywy rzutują okrągły obraz, to wykorzystujemy tylko tę jego część, z której da się wykroić prostokąt. Idźmy dalej. Mamy już prawie aparat a w nim prostokątny element światłoczuły. Dziś będzie to matryca COMS. Człowieczek z camery zaskoczył nas, bo przed umieszczeniem matrycy zatkał otwór chusteczką. W kompletnej ciemności umieścił ją na właściwym miejscu i wyciągnął chusteczkę. Element światłoczuły został wystawiony na działanie światła. Nastąpiła jego EKSPOZYCJA, na światło. O tak proszę Państwa! Bijcie brawa, bo o to nastąpił akt poczęcia zdjęcia. Ale, ale. Jak już wiemy nie możemy przeholować z tą ilością światła, bo prześwietlimy nasze zdjęcie. Nasz człenio kierowany doświadczeniem w odpowiednim momencie zatyka otwór. Koniec ekspozycji. Czas naświetlania dobiegł końca. Proste, co nie? Przez cały czas eksponowania matrycy, ta zamieniała padające na nią fotony na impulsy elektryczne. Te odpowiednio interpretowane przez komputer (procesor) zostają zapisane w postaci kodu zero-jedynkowego na karcie pamięci. Tak powstaje cyfrowe zdjęcie. W praktyce to co się dzieje po drugiej stronie matrycy, mało nas obchodzi. Nas interesuje wszystko między odetkaniem a zatkaniem otworu. Nas interesuje ekspozycja elementu światłoczułego. Najlepiej prawidłowa :)


Przysłanianie i odsłanianie otworu było wystarczającym rozwiązaniem gdy czułości (ISO!), elementów światłoczułych były bardziej niż skromne. Rzędu ISO 1 :) Tak niska czułość powodowała, iż czas potrzebny do naświetlenia takiego elementu, wyrażany był w minutach a nawet godzinach. Pierwsza, zachowana do dziś trwała fotografia z 1826 lub 1827 (nie ma pewności co do daty), szacuje się że była naświetlana kilkanaście godzin. Jednak wraz z rozwojem nauki rosła czułość materiałów światłoczułych, a wraz z nią skracał się czas wystarczający do ich prawidłowego naeksponowania. W pewnym momencie okazało się, że czasy naświetlania (ekspozycji) stały się tak krótki, iż nie sposób odmierzać je ręką. O ile przy czasie naświetlania 10 min. pomyłka o 1s. nie ma najmniejszego znaczenia dla poziomu naświetlenia, o tyle przy czasie 5s. już tak. Od dawna typowe czasy ekspozycji wyrażane są w ułamkach sekundy. 1/60, 1/250 czy 1/1000 to normalka. Do tak precyzyjnego odmierzania czasu naświetlania potrzebny jest jakiś mechanizm i jest nim MIGAWKA.


CZAS NAŚWIETLENIA - parametr ekspozycji nr 1.


W fotografii często będziemy mówili o czasie otwarcia migawki, ale myśleli będziemy zawsze o czasie ekspozycji matrycy na światło. Zapewne zastanawiasz się, gdzie w Twoim smartfonie jest migawka a raczej migawunia :) Nie ma. WOW. Jak to? Oszustwo, przekręt, spisek! Nie ma, bo nie musi. Czas naświetlania regulowany jest poprzez czas aktywności matrycy. Dokładniej poprzez czas sczytywania danych. W smartfonie czy innym aparacie cyfrowym (z wyjątkiem lustrzanek), matryca pracuje na okrągło, by dostarczyć obraz na wyświetlacz, na którym kadrujesz. Na ustalony czas ekspozycji impulsy przestają płynąć na wyświetlacz (zauważ, że na chwilę znika obraz), a kierowane są do procesora (dopuściłem się uproszczenia). To właśnie brak mechanicznej migawki pozwolił na tak dalece idącą miniaturyzację aparatów.


Tak oto poznałaś pierwszy, absolutnie najważniejszy parametr ekspozycji. Twoim głównym zadaniem będzie nie dopuścić, by był zbyt długi. Bo zbyt długi czas i zdjęcie w koszu znika wraz :)


!!! ZAPAMIĘTAJ !!!

CZAS EKSPOZYCJI = CZAS NAŚWIETLANIA = CZAS OTWARCIA MIGAWKI.



Ciąg wartości czasów naświetlania.

Są jeszcze dwa parametry regulacji ekspozycji, ale najpierw spójrzmy na schemat współczesnej camery obscury typu LUSTRZANKA.


Uproszczony przekrój lustrzanki

Gdyby spersonifikować światło, migawkę i element światłoczuły, to mogłyby przeprowadzić taki dialog.

  • Światło: Puk, puk. Migawko proszę otwórz się na chwileczkę. Jestem światło odbite od fotografowanego obiektu.

  • Migawka: Na jak długo? Tak z ciekawości pytam :)

  • Ś.: Jest mnie teraz tak dużo, że przy tej przysłonie i przy tym ISO, wystarczy, iż będzie to jedna tysięczna sekundy (1/1000s).

  • Migawka: Siema Fotony. Rzeczywiście sporo was mama ma :) Piękna pogoda. No, ale my tu gadki szmatki a czas leci. Choć do wolnych nie należysz. Czyń swoją powinność.

  • Ś. Cześć kochany. Niezły z Ciebie element :)

  • E. Jak zawsze promieniejesz o moja Światłości!

  • Ś. Wiem, że jesteś na mnie czuły. Ty, zresztą też mi nie jesteś obojętny. Cenię sobie te chwile, kiedy jesteśmy razem. Kocham to co się z nas rodzi, gdyż jest to dobre i piękne. Uwielbiam zapładniać Cię pięknymi obrazami mój drogi Elemencie :)

  • E.: Idealistka. Spójrz na FB czy inny śmietnik w internecie.

  • Ś: Wolę żyć, wierząc choćby w utopijne ideały, niż żyć bez nich.

  • B: No i pięknie. Niech tak zostanie. Nasz czas się kończy.

  • Ś: Do następnego! :)

Migawka zapadła. Koniec ekspozycji.


Jak się dobrze przyjrzeć rysunkowi, to bystra czytelniczka zauważy, że dialog zaczyna się już po przejściu światła przez przysłonę, ale tak być musiało. Dlaczego? Bo tak :) Ale skoro już o niej wspomniałem. Przysłona jest drugim mechanizmem dozowania światła. Drugi w hierarchii ważności parametrem ekspozycji*, który ustawia fotograf. W tym miejscu, do rozumienia pojęcia słowa EXPOZYCJA dopisujemy gwiazdkę i rozszerzamy jego rozumienie.


Kiedy fotograf mówi o ekspozycji zdjęcia, to myśli o jego jasności, o poziomie jego naświetlenia.



!!! ZAPAMIĘTAJ !!!

Ekspozycja = jasność zdjęcia = poziom jego naświetlenia. Też: Czas w którym element światłoczuły wystawiony jest (eksponowany) na działanie światła.



WARTOŚĆ PRZYSŁONY - parametr ekspozycji nr 2.

Przysłona jest odpowiednikiem źrenicy w maszynie oku. Możemy ją domykać, czyli zmniejszać średnicę jej otworu, albo otwierać. Stanowi integralną część obiektywu. Z oczywistych względów przysłona ma ograniczone możliwości otwierania się (obudowa obiektywu) i zdolność do zamykania. Maksymalnie duży otwór przysłony (niska wartość liczbowa np. f/2.8) jaki można ustawić w danym obiektywie nazywamy otworem względnym. Powszechnie mówi się o nim jako o jasności obiektywu i jest to parametr, za który w większości przypadków warto zapłacić więcej tj. za jaśniejszy obiektyw. To taki smaczek z tortu dla ekspertów :)


przysłona listkowa

Nie trzeba tu wielkiej filozofii, by zrozumieć, że przez mały otwór wpadnie mniej światła niż przez duży. Zawsze, ale to zawsze, nigdy inaczej, będziemy myśleć i mówić o domykaniu bądź otwieraniu przysłony. Domykamy gdy wartości liczbowe idą w górę f/2.8, f/4.0, f/5,6 itd.


ciąg wartości przysłony

Wskazówka praktyczna:

O ile warunki oświetleniowe na to pozwalają tzn. czasy naświetlania są dostatecznie krótkie, by uzyskać ostre, nieporuszone zdjęcie, to optymalna wartość przysłony wynosi f/5.6 i f/8.0 itd.



ISO - parametr ekspozycji nr 3

Został nam trzeci parametr regulacji ekspozycji, niejakie ISO. Zmiana jego wartości jest stosunkowo najmniej brzemienna w skutki, dlatego ustawiam go jako pierwszy :) Dokładnie tak. Wartość ISO określa poziom czułości elementu światłoczułego. Im wyższa wartość ISO, tym większa czułość, co przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie na światło niezbędne do uzyskania prawidłowej ekspozycji. Logiczne jest zatem, iż im trudniejsze warunki oświetleniowe, im mniejsze natężenie światła, tym wyższego ISO będziemy używać.


Nim pójdziemy dalej, dwie ciekawostki na temat ISO.

  • ISO jest jedynym pośrednim parametrem ekspozycji. O ile zarówno migawka jak i przysłona ograniczają ilość światła, które dotrze do matrycy w sposób mechaniczny, fizyczny, o tyle zmiana wartości ISO powoduje jedynie zmianę stopnia wzmocnienia sygnału generowanego przez matrycę. To przekłada się na jasność zdjęcia. Niemniej ilość światła jaką zostanie naświetlony element światłoczuły, będzie taka sama przy ISO 100 i przy ISO 3200.

  • Choć powszechnie przyjęło się wyrażać czułości elementów światłoczułych w ISO, to trzeba wiedzieć, że nie jest to jednostka miary. ISO to skrót od Międzynarodowa Organizacja Normalizacyjna. Dlaczego zatem tak jest? Otóż jeszcze do połowy lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, w zależności od tego gdzie klisza była produkowana, czułość podawało się w różnych jednostkach. Były amerykańskie ASA, niemieckie DINy i radzieckie GOSTy i każda z tych skal była inna. W 1987 roku wspomniana organizacja normalizacyjna wydała normę ISO 5800, która nakazywała oznaczanie światłoczułości klisz w dwóch najpopularniejszych jednostkach. ASA i DIN. W praktyce wyglądało to tak: ISO 100/21° , ISO 200/24° itd.


ciąg wartości ISO

W przypadku nazwijmy to “analogowych” materiałów światłoczułych, to o czułości ISO 400 uchodziły już za czułe. Powszechnie dostępne były setki, dwusetki i czterysetki. Klisze o wyższych czułościach dostępne były tylko w specjalistycznych sklepach i kosztowały znacznie więcej. Materiały o czułości ISO 3200/36° uchodziły za ekstremalnie czułe i o ile się nie myle, były tylko czarno-białe. Ja w każdym razie po takiego Ilforda musiałem jeździć do Katowic i kosztował krocie. Dziś ISO 3200 jest standardem w byle kompakcie. W nowszych lustrzankach 6400 czy nawet 12800 nie jest niczym wyjątkowym. Najdroższe modele takie jak np. Nikon D5 kończą możliwość ustawiania ISO na poziomie 3 276 800!!! To kosmos. Inna sprawa, że ta wartość ma charakter czysto marketingowy. To znaczy, że jakość generowanych obrazów przy takiej czułości nie nadaje się do niczego innego jak do usunięcia. Niemniej użyteczny zakres ISO na poziomie 204 800 i tak jest rewelacyjnym wynikiem.


Wskazówka praktyczna:

W praktyce, można przyjąć że dwie najwyższe wartości ISO w waszych aparatach, są czułościami marketingowymi. Zasada ta sprawdzała się w większości lustrzanek i kompaktów jakie miałem w swojej ręce. W niektórych przypadkach po prostu trzy najwyższe czułości generowały mało użyteczne obrazy.


!!! UWAGA! ZAKRĘT !!!

Doszliśmy do momentu, w którym będzie potrzebna Ci dodatkowa moc mózgowa :) Jeśli czujecie, że Wam głowa paruje, zróbcie sobie chwilę przerwy i wracaj szybciutko, bo doszliśmy do ciekawego momentu. Źródła potencjału twórczego fotografii.


Otóż nie ma jednej jedynej kombinacji ustawień wartości parametrów ekspozycji, (ISO, migawka, przysłona), które dadzą prawidłowe naświetlenie zdjęcia. Jest ich bardzo wiele. Rozważmy taką sytuację. Mamy ładny, pogodny dzień. Natężenie światła jest duże. Wybraliśmy ISO 200 i optymalną przysłonę f/5.6. Przy tych ustawieniach światłomierz podpowiada, że do prawidłowej ekspozycji potrzebny jest czas naświetlania wynoszący 1/1000 (jedna tysięczna) sekundy.


Jeśli obniżymy ISO do 100, a pozostałe parametry zostawimy niezmienne, to jasność zdjęcia spadnie czterokrotnie (o 2EV). W konsekwencji uzyskamy niedoświetlone zdjęcie. Jeśli jednak czterokrotnie wydłużymy czas otwarcia migawki do 1/250 (o 2EV), to znów uzyskamy identyczną ekspozycję jak poprzednio. Dalej. Możemy np. czas wydłużyć tylko dwukrotnie do 1/500 (o 1EV) i dwukrotnie zwiększyć średnicę przysłony, czyli otworzyć ją z f/5.6 do f/4.0 (o 1EV) i znów uzyskamy tę samą ekspozycję, ale nie to samo zdjęcie gdyż zmianie ulegnie plastyka zdjęcia.



!!! ZAPAMIĘTAJ !!!

Zmiana wartości parametrów ekspozycji wpływa nie tylko na poziom naświetlenia zdjęcia, ale również na jego plastykę.



Mówiąc “plastyka obrazu” mam na myśli to jak na zdjęciu odwzorowany jest ruch, jaka jest głębia ostrości, jaki jest poziom szumów i odwzorowanie kolorów. To właśnie ta cecha procesu fotograficznego pozwala na indywidualną kreację obrazu. Kilku fotografów, może to samo sfotografować na wiele sposobów. Plastyką obrazu, to my się jeszcze zajmiemy - w swoim czasie :)

Ekspozycja taka sama - zdjęcia nie. Przykład tego, iż zdjęcia o tej samej jasności mogą wyglądać zupełnie inaczej. W tym przypadku decydującym parametrem jest czas.



Podsumowując.

W dzisiejszym odcinku dowiedzieliśmy się:

  1. Widzimy i możemy fotografować, bo od wszystkiego odbija się światło. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy fotografujemy jego źródło.

  2. Fotografowanie polega na utrwalaniu odbitego światła za pomocą elementu światłoczułego. W tym celu musimy zapewnić odpowiednią jego ilość, by uzyskać zdjęcie o prawidłowej jasności inaczej, EKSPOZYCJI.

  3. Do regulacji ekspozycji zdjęcia służą trzy mechanizmy. Migawka, przysłona i ISO.

  4. Prawidłową ekspozycję (0 EV) możemy uzyskać poprzez wiele kombinacji wartości ISO, czasu otwarcia migawki i przysłony.

  5. ZapisaneKluczem do dobrej fotografii jest wiedza. Narzędzia nie są aż tak istotne.


Opisówka :)

Do każdego odcinka będę dołączał jedno zdjęcie z pełnym jego opisem. Parametry techniczne + proces myślowy jaki wykonałem zanim nacisnąłem spust migawki. Na tym etapie nie próbujcie wszystkiego zrozumieć. Ma ona na celu oswajanie Was z pojęciami i stopniową kalibrację sposobu myślenia o fotografii.

Czesław Mozil w pociągu do Lublina

Narzędzia

Aparat: XXX z matrycą APS-C

Obiektyw: XXX 17-50mm f/2.8 z stabilizacją

Ogniskowa: 35 mm


Opis

Zdjęcie ostre, małokontrastowe, prawidłowo naświetlone z ekspozycją na światła, utrzymane w odcieniach szarości. Ostrość na pierwszym planie. Oczy ostre. Kompozycja asymetryczna, poprawna.


Tak myślał fotograf.

Ekspozycja:

Ile mam światła? Precyzyjniej. Jakie jest natężenie światła?

Całkiem duże, ale nie aż takie żeby nie martwić się o zbyt długie czasy naświetlania. Momentami, gdy pociąg jedzie w cieniu, natężenie znacząco spada, by za chwilę znów wzrosnąć. Muszę uwzględnić te skoki. Najrozsądniej jest ustawić ISO i przysłonę dla najtrudniejszych warunków oświetleniowych. Gdy te się poprawią (pociąg wjedzie na otwartą przestrzeń), błyskawicznie skoryguję nastawy czasem naświetlania. Konkretnie skracając go.


Kontrast.

Jaka jest różnica w jasności pomiędzy najjaśniejszymi i najciemniejszymi partiami kadru jaki widzę? Duża. Tak więc mam kontrastowy kadr. Dalej. Gdzie chcę mieć prawidłową ekspozycję (inaczej prawidłową jasność) zdjęcia. Na światłach (jaśniejsze partie kadru) czy na cieniach (ciemniejsze partie kadru)? Oczywiście interesują mnie światła. Godzę się z tym, że to co w cieniach, może być mocno lub całkowicie niedoświetlone. W najgorszym przypadku cienie, będzie czarną, pozbawioną detali, nieczytelną plamą. W tym przypadku najciemniejsze partie (siedzenia) nadal są czytelne. Oznacza to, iż rozpiętość kontrastu nie przekroczyła zdolności elementu światłoczułego do jego przenoszenia. Inaczej powiemy, że “matryca przeniosła kontrast”.

Kierunek światła:

Rozproszone, miękkie, padające z wielu kierunków z silnym jego źródłem (okno) z lewej strony kadru. Twarzy modela jest zwrócona w kierunku światła, co zapewniło równomierne jej oświetlenie.

Barwa światła:

Światło dzienne. Około 5600-6000 K (Kelwina). Gdy pociąg wjeżdża w cień światło robi się zimniejsze (6500-700 K). Nie zaprzątam sobie wszak tym dłużej głowy, gdyż taka subtelna różnica jest łatwa do skorygowania podczas wywoływania RAW-ów (konwersji ich do formatu .JPG)


Parametry ekspozycji.

Podaję je w kolejności w jakiej zazwyczaj się je ustawia.


ISO 400 - w tych warunkach oświetleniowych zaczynam od ISO 400. Mógłbym użyć niższego ISO, ale to powodowałoby konieczność albo otwarcia przysłony, albo wydłużenia czasu. Jedno i drugie rozwiązanie uznałem za niekorzystne. ]


Przysłona f/5,6 - jeśli tylko sobie mogę na to pozwolić, pracuję z domkniętą przysłoną o minimum 1-2 EV od minimalnej wartości. W przypadku tego obiektywu wynosi ona f/2.8. Taki zabieg pozwoli mi uzyskać najwyższą zdolność rozdzielczą oraz zwiększy zakres głębi ostrości. Dziś nieco żałuję tej decyzji. To zdjęcie wykonane przy przysłonie f/2.8 miałoby mniejszą głębię ostrości. W konsekwencji to co na drugim planie byłoby mnie ostre, a przez to mniej odciągające uwagę od treści zdjęcia. Z drugiej strony taki ruch, zwiększyłby prawdopodobieństwo wykonania zdjęcia nie ostrego.


Czas 1/250 Wbudowany w absolutnie w każdy aparat, a więc w mój też, światłomierz podpowiedział mi, iż przy tym natężeniu światła, takim ISO i takiej przysłonie wystarczy otworzyć migawkę i naświetlać element światłoczułu (dziś matryca kiedyś klisza) przez jedną dwieście pięćdziesiątą część sekundy. Mając na uwadze to, iż mój obiekty jest racej statyczny, uznałem ten czas za wystarczająco krótki, aby uniknąć ryzyka nieostrości zdjęcia. Choć zwróćcie uwagę, że ręka którą żywo gestykulował, jest lekko nieostra.


Przy odrobinie doświadczenia te rozważania zajmują fotografowi kilka sekund. Często mniej. Dzięki temu, iż większość zdjęć robię w trybie M (manualnym), przy kolejnych zdjęciach w tym samochodzie mogłem się już skupić tylko na kadrze, na chwili. Raz ustawione parametry pozostały aktualne do czasu, gdy znów zmieniła mi się sytuacja zdjęciowa.


I jak się Wam podoba ten odcinek kursu? :)

Wszelkie pytania i sugestie proszę kierować w komentarzach pod postem - opcja dla zalogowanych. Niezalogowanych - zapraszam do grupy dyskusyjnej na FB. Merytoryczną informację zwrotną chłonę jak gąbka. Dzięki niej będę mógł doskonalić ten odcinek i cały kurs. By był jeszcze prostszy, jeszcze bardziej przystępny, użyteczny i popularny.



PRZEJDŹ DO ZADAŃ KONKURSOWYCH



452 wyświetlenia
  • Facebook - White Circle

© 2023 by Fundacja Społecznie Wrażliwi

www.spoleczniewrazliwi.pl